wtorek, 29 stycznia 2013

Biały czy czarny charakter?

Śnieg to niezwykle interesujące zjawisko. Biały puch pokrywający szare chodniki, zasypujący wszystkie błota i brudy nadaje uroku otoczeniu. Od razu przyjemniej jest spojrzeć przez okno, kiedy okolica nabiera zimowego klimatu. Zawsze można wyjść na spacer, porzucać śnieżkami w okoliczne znaki czy nawet ulepić jakiegoś stwora. Z drugiej strony straszliwe mrozy i zadymki zniechęcają do wyjścia. Tempreratura poniżej -10 stopni przeraża, a gruba śnieżna pokrywa utrudnia poruszanie się. Tak jak wszystko - śnieg ma swoich zwolenników i przeciwników. Podobnie jest z tą, która nim włada. Choć mam pewne podejrzenia, że dla większości jest to (mimo barwy swoich szat) bardzo czarny charakter. Królowa Śniegu. Bezwzględna i piękna władczyni zimy. Czarująca białymi krajobrazami, unicestwiająca mrozem i lodem. Potworna i fascynująca zarazem. Włóczcraft lubi takie postacie. Postanowiliśmy zaprosić ją do siebie. 


Królowa dołączyła do naszej gromady w szkieletowej postaci. Stanowi drugą figurkę z kolekcji "Szkieletorów". Bardzo dobrze czuje się w towarzystwie swojego nordyckiego kompana. Mają chyba wspólne, mroźne tematy... Władczyni ma włosy spięte w kok, nosi połyskującą suknię i bogato zdobiony płaszcz. Dostojności dodaje jej również tiara i miecz. Co prawda w pokoju zrobiło się nieco chłodniej, ale mamy tu mnóstwo włóczki, zawsze można się okryć :)

środa, 16 stycznia 2013

"I mój topór!"

Każdy z nas jest inny. Mamy wiele ciekawych historii do opowiedzenia, będących sumą naszych przeżyć i doświadczeń. Posiadamy różne zainteresowania i pasje, które zawsze stanowią świetny temat do rozmowy. Włóczcraft lubi poznawać nowe osoby. Dzięki nim możemy miło spędzić czas, dowiedzieć się czegoś nowego i zdobyć inspirację do pracy. Niedawno spotkaliśmy przemiłą dziewczynę o elfickiej urodzie, która interesuje się sprawami zgoła odmiennymi niż beztroskie hasanie po lesie w zwiewnych szatach. Owszem, zdarza jej się biegać po leśnych chaszczach, jednak nie jest to niewinny truchcik. Raczej ciężki marszobieg w pełnym uzbrojeniu. I ta broda... To niesamowite jak ona uwielbia brody! Niedawno miała swoje wielkie święto, postanowiliśmy więc stworzyć dla niej tego oto krasnoluda.


Od razu ochrzczony został imieniem Wilfred (Pogromca Dziewic). Nasz bohater posiada wszelkie przedmioty charakterystyczne dla tej epickiej rasy: brodę, kufelek na piwo i topór. Jak pamiętamy topór stanowił ważną część pewnej drużyny, u nas jest podobnie. Co prawda brakuje jeszcze kilku innych postaci, ale kiedy jest krasnolud - jest dobrze. Panu Wilfredowi życzymy powodzenia w poszukiwaniach, a naszej elfickiej koleżance szerokich leśnych ścieżek (i brody!) :)

Dodatki w dodatku!

Buszując po różnych stronach po raz kolejny utwierdziliśmy się w przekonaniu, że Internetem rządzą koty. Ilość obrazków i żartów ukazujących te zwierzeta jest ogromna. Są niesamowicie popularne i lubiane przez rzesze osób, dlatego bijemy brawo i przyznajemy, że koty osiągnęły sukces. W tym wszystkim wyłonił się także pewien trend. Jest uroczy, zabawny i daje niesamowite poczucie fajności. Przynajmniej to zobaczyliśmy na zdjęciach. Dlatego też postanowiliśmy wykorzystać go dla naszego kolejnego projektu. Nie mieliśmy za wiele do czynienia z dodatkami, dlatego przyszedł czas, by wreszcie o nich pomyśleć. Oto kocie uszy, słodki element garderoby, świetnie sprawdzający się jako codzienna opaska na włosy. Idealna dla miłośników futrzastych stworzeń (z piekła rodem) i nie tylko. Wykonaliśmy kilka par, zniknęły tak szybko jak się pojawiły :) 


PS. W tej walce o internetową popularność dzielnie trzymają się również pandy :) Pozdrowienia dla ich największej fanki!

środa, 3 października 2012

Stworzyliśmy potwora!

Na świecie mieszka ich naprawdę sporo. Noszą wspólną nazwę potwory, choć nie wszystkie z nich są potworne. Niektóre z nich są urocze, inne pocieszne, a jeszcze inne po prostu ładne. Możemy je znaleźć pod łóżkiem, na strychu, w piwnicy, w lesie, w kinie i w końcu w Internecie. Hordy stworów ukrywają się wszędzie. Włóczcraft odbywa wiele podróży, by je znaleźć i zaprosić do siebie (w formie szydełkowej figurki), bo my kochamy stwory i dla nas każdy jest piękny. Czasami pomagają nam ludzie spotkani w czasie wędrówki. Tak było tym razem. Pan Rafał, zafascynowany pewną istotą zaproponował, żeby powstała ona w naszej pracowni. Przysłał zdjęcia i namiary, a my ruszyliśmy z szydłem i włóczką we wskazanym kierunku. Nie obyło się bez kłopotów, siedzenia po nocy, korzystania z elektryczności i innych strasznych zabiegów. Po wielu eksperymentach, przyszywaniu kawałka po kawałku, malowaniu, klejeniu nastała pełna napięcia cisza i oczekiwanie. I wtedy figurka poruszyła się. "It's alive! It's alive!" :)
Przedstawiamy Frankensteina, postać kultową i bardzo charakterystyczną. Nie można koło niego przejść obojętnie. Bardzo się cieszymy, że mieliśmy okazję go stworzyć. Jego zdjęcie dołączy do naszej potwornej galerii. Tymczasem jest on już gotowy do drogi. Już niedługo rozpocznie nowy etap w swoim życiu. Włóczcraft życzy mu szczęścia i powodzenia, podobnie jak Panu Rafałowi. Dziękujemy!
Na zdjęciu - Frankenstein poznaje otoczenie. Spodobało mu się zdechłe drzewko ;)



niedziela, 15 lipca 2012

Wprost z Valhalli...

... do Włóczcraftu. Oto Bjorn Szkieletson, dzielny wojownik północy. Znudziło mu się biesiadowanie, postanowił powrócić, by przeżyć jeszcze kilka przygód z nami. Przywdział swoje najlepsze ciuchy i ozdoby, ze sobą ma także miecz i tarczę - jest gotowy do działania. Czy bedzie atakować, tego nie wiemy. Na razie opowiada piękne historie ze swojego dawnego życia. Dla dobra ogółu wyszydłuję mu jednak jakiegoś adwersarza... 
Bjorn otwiera nową serię figurek. Jej tytuł nie jest jeszcze do końca ustalony, na razie zwiemy ich pieszczotliwie "Szkieletorami". Jest to pierwszy taki projekt, mam nadzieję, że zyska Wasze uznanie i każdy kolejny gość zdobędzie swoich fanów :) Skąd biorę pomysły? Ten akurat pochodzi z moich wspomnień. Swego czasu bawiłam się w rekonstrukcje historyczne i epoka Wikingów jest mi bardzo bliska sercu. Poznałam niesamowitych ludzi z wielką pasją. Pan Szkieletson jest swego rodzaju ukłonem w ich stronę ;)





W międzyczasie udało mi się zdobyć kilka zleceń, już niedługo pojawią się pierwsze efekty moich szydłowych działań. Włóczcraft staje na nogi, co bardzo mnie cieszy. Tym razem na pewno nie zapadnie w sen, za dużo mamy pracy! Trzymajcie kciuki i do następnego! 

niedziela, 24 czerwca 2012

Uwolniliśmy Krakena!


Już od dłuższego czasu myślałam nad kolejnym potworem do kolekcji. Temat tej kreatury wypłynął przy okazji remontu. Jak wiadomo takie zabawy są bardzo głośne i sieją zniszczenie - zupełnie tak jak prawdziwy Kraken. Ten jest jeszcze mały, musi się wiele nauczyć. Daliśmy mu własny basen i statek do zabawy. Na razie bardziej zainteresowany był aparatem fotograficznym niż niszczeniem, ale jestem dobrej myśli. Będzie z niego rozrabiaka :)

Samo szydłowanie było bardzo proste i szybko poszło. Głowa + 8 macek. Potem przyszedł czas na zabawę z detalami - i to jest część, którą lubię najbardziej. Wszystkie zabiegi takie jak lepienie i malowanie oczu, wyszywanie dodatkowych elementów sprawiają, że zwykłe szydłowe kulki przybierają konkretne formy. To naprawdę wspaniałe uczucie, kiedy widzisz, że to co sobie wymyśliłas - właśnie masz przed sobą - powstało przed chwilą, jest dokładnie takie (a nawet lepsze) niż miało być. Rewelacyjna sprawa :) Idę doglądać małego stwora, do zobaczenia wkrótce! :)


niedziela, 6 maja 2012

Zimowy sen

Włóczcraft zapadł w zimowy sen. Nie chciało mu się spać, jednak było to konieczne, gdyż trzeba było rozwiązać kilka problemów i uporządkować stare sprawy. Nawet nie wiem, kiedy nastała wiosna. Teraz zbliża się lato, mnóstwo wspomnień atakuje mnie z zeszłorocznych wpisów i nagle zdałam sobie sprawę, że bardzo brakuje mi szydłowania. Kłopoty jak były, tak są, nie jest to jednak miejsce na roztrząsanie ich i szukanie wyjścia z sytuacji. Wierzę, że uda mi się z nimi uporać i będę mogła zająć się przyjemniejszymi sprawami. Dziś chciałabym zaprezentować 2 figurki, które powstały we śnie. Po raz kolejny są to sowy. Pomysł ten przypadł mi do gustu, gdyż wzór jest prosty, szybki do wykonania i daje duże możliwości. 

"Sowa o Złotym Sercu" ma białe piórka, w które wplotłam srebrną nitkę. Oczy obramowane są ciemniejszymi kolorami, gdyż muszą być widoczne. I duże przede wszystkim. Taka sowa wszystko widzi i kiedy komuś jest źle od razu leci w to miejsce i dzieli się swoim sercem. Mimo, że jest małe - naprawdę potrafi pomóc. Trafiła do osoby, która także ma takie serce, tyle, że znacznie większe. 


"Wróżka" jak przystało na tę istotę nosi różdżkę i skrzydełka, nawet 2 pary. Jest różowa, połyskuje i trudno jej nie zauważyć. Hipnotyzuje srebrnymi oczami, zachwyca wdziękiem, jednak kiedy się zdenerwuje potrafi pokazać złośliwe oblicze. Tutaj udało się uwiecznić moment, gdy jest obrażona. Poza tym to bardzo miłe ptaszysko i chętnie spełnia wszystkie życzenia (pod warunkiem, że powiesz jej jakiś komplement). Trafiła do innej dobrej wróżki - osoby, która zwykłymi słowami, w niezwykły sposób dodaje ludziom skrzydeł.